Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 923 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Lanzarote - Wyspy Kanaryjskie 2011

sobota, 18 kwietnia 2015 16:45

 

Zazwyczaj loty kupuję z 2-3 miesięcznym wyprzedzeniem. Tym razem jednak było inaczej i podróż na Lanzarote zaplanowałam pół roku wcześniej. Właśnie wtedy - w marcu - zauważyłam, że pojawiły się loty na wrzesień z Poznania do Madrytu i z powrotem za łącznie 216 zł. Jak na bezpośrednie połączenie z Poznania, w dodatku w środku sezonu, to świetna okazja. Trochę posprawdzałam, gdzie można by lecieć dalej z Madrytu i wybór padł na Lanzarote. Zupełnie nie planowałam, że odwiedzę w tym roku Wyspy Kanaryjskie. Raczej myślałam o jakiejś wycieczce z biura podróży, typu Egipt, Turcja... A tu Ryanair sprawił mi taką niespodziankę, aż żal byłoby nie skorzystać. Za wszystkie 4 loty za osobę zapłaciliśmy ok. 440 zł. Jak na wrzesień, uważam, że to niezła cena.

A więc tak: 10 września o 20.20 wylecieliśmy do Madrytu, na miejscu byliśmy przed północą. Następny samolot - z Madrytu na Lanzarote mieliśmy o 7.35. Nie warto, więc było rezerwować noclegu na te parę godzin, więc tę jedną nockę spędziliśmy na lotnisku Barajas wśród setek innych podróżnych. Niestety lotnisko jest totalnie "anty-spaniowe". Na terminalu 1 nie ma nawet żadnej ławeczki. Ludzie śpią porozkładani na podłodze. My tę noc spędziliśmy w hali przylotów, bo tam przynajmniej można było gdzie usiąść.

Na Lanzarote wylądowaliśmy o 9.20 (po cofnięciu zegarków). Z lotniska do hoteludostaliśmy się korzystając z transferu Last Minute. Mieszkaliśmy w Puerto del Carmen, w hotelu Los Hibiscos. Za 3-osobowy apartament za 8 nocy zapłaciliśmy 256 €, czyli za osobę za noc zaledwie 10 €!! A warunki były naprawdę znakomite. Apartament bardzo duży, świeżo po remoncie, nowiutkie wyposażenie aneksu kuchennego. W dodatku hotel ma znakomitą lokalizację. Znajduje się w samym centrum Puerto del Carmen, około 100 m od deptaku i głównej plaży. Na przeciwko hotelu są dwa tanie supermarkety Spar oraz wypożyczalnia samochodów. Jednym słowem - lepiej wybrać nie mogliśmy.

Pierwsze 4 dni przeznaczyliśmy na odpoczynek, natomiast następne 4 na zwiedzanie. Jeszcze będąc w Polsce zamówiliśmy samochód w wypożyczalni Cabrera Medina od 15 do 19 września. Dzięki temu, ostatniego dnia sami przetransferowaliśmy się na lotnisko i tam oddaliśmy samochód. Za Opla Astrę na 4 dni zapłaciliśmy 91 €. Paliwo wyniosło nas 35 € (ale naprawdę bardzo dużo jeździliśmy) Pierwszego dnia wybraliśmy się na północ wyspy. Najpierw zwiedziliśmy miejscowość Haria. Niskie białe domki wśród palm wyglądają niesamowicie. Następnie udaliśmy się na punkt widokowy Mirador del Rio. To miejsce gdzie niebo łączy się z oceanem. Ach, aż dech zapiera w piersiach. Dalej pojechaliśmy do Jameos del Agua (wstęp 8 €). Jest to zespół połączonych grot, po przejściu których naszym oczom ukazuje się widok niczym z widokówki - błękitne oczko wodne, nad którym pochyla się palma. Następnie pojechaliśmy do ogrodu kaktusów Jardin de Cactus (5 €).

Następnego dnia rano pojechaliśmy do portu w Playa Blanca kupić bilety na rejs na Fuerteventurę. Stamtąd na plażę Papagayo (3 € za samochód) i później do Parku Narodowego Timanfaya (8€). Jest to niesamowite miejsce. Takiego wulkanicznego krajobrazu nie zobaczycie nigdzie indziej. Park można zwiedzać na dwa sposoby: podczas przejażdżki na wielbłądach (12€) lub autobusem. Wycieczka autobusowa nazywa się Ruta de los Volcanes i jest już wliczona w cenę wstępu do Parku Timanfaya. My zdecydowaliśmy się właśnie na tę opcję i nie żałujemy, ponieważ widoki były niesamowite. Autobus jechał po wąskich dróżkach wijących się wokół wulkanów, nie rzadko nad stromymi przepaściami. Po zwiedzaniu parku, na koniec dnia, pojechaliśmy do El Golfozobaczyć słynne zielone jeziorko Charco delos Clicos.

Kolejnego dnia wybraliśmy się promem Naviera Armas na drugą wyspę - Fuerteventurę. Zabraliśmy ze sobą samochód. Obie wyspy bardzo się od siebie różnią. Na Lanzarote przeważają plaże z ciemnym piaskiem, natomiast na Fuercie z białym. Niesamowite są wydmy ciągnące się przez ponad 10 km w Parque Natural Dunas de Corralejo. Pojechaliśmy na plażę Sotavento i tam... niestety wielkie rozczarowanie. Owszem, piękna plaża, ocean w kolorze akwamaryny, ale do tego huraganowy wiatr, który zasypywał oczy, uszy i nie pozwolił nawet rozłożyć koca, no i wszechobecni nudyści. Zabudowa Fuerty również taka bez wyrazu, domki, szeregowce takie jak wszędzie, bez porównania z Lanzarote. Niestety ogólnie Fuerteventura mnie nie zachwyciła. Lanzarote jest o wiele ciekawsza. 

W niedzielę pojechaliśmy na targ w Teguise. Oczywiście kobiety nie wróciły z pustymi rękami.

W poniedziałek rano zapakowaliśmy walizki do samochodu i udaliśmy się na lotnisko. Żal było odjeżdżać i jak się potem okazało Lanzarote też nie chciało się z nami żegnać. Na lotnisku zwróciliśmy samochód. Nie było żadnych problemów, mimo, że auto oddaliśmy bez lusterka, bo ktoś w nocy nam je urwał. Pracownik wypożyczalni tylko zapytał czy jest pół baku paliwa i tyle.

 

 Oto zdjęcia z podróży.

 

 

Nasz hotel Los Hibiscos:

 

 

 

Na terenie hotelu:

 

 

 

 

 

 Przy basenie:

 

 

 

 

W basenie:

 

 

 Kształt wyspy Lanzarote:

  

 

 

Główna plaża Playa Grande:

 

 

  

 

 

 

 

Kąpiel w Oceanie Atlantyckim:

 

 

Z tego miejsca najlepiej można było podziwiać bezkres oceanu:

Ocean Atlantycki

 

 

 Miejscowość Haria:

 

 

 

 

Mirador del Rio - punkt widokowy, w którym niebo łączy się z oceanem:

 

 

 

 

 

 

Jameos del Agua:

 

 

 

 

W ogrodzie kaktusów - Jardin de Cactus:

 

 

 

Widok z  Playa Chica:

 

 

Czarne skały przy Playa Chica:

 

 

 

Na tarasie widokowym przy plaży:

 

 

 

Plaża Papagayo:

  

 

 

 

 

 

 Z wielbłądami w Parku Narodowym Timanfaya:

 

 

 

Wulkany w parku Timanfaya:

 

 

 

 

 

 

Zatoczka w El Golfo:

 

 

Zielone jeziorko Charco los Clicos:

 

 

 

W naszym apartamencie:

 

 

 Drogi na Lanzarote wiodą wśród palm...

 

 

 ... lub wokół wulkanów:

 

 

 Prom Naviera Armas, którym płynęliśmy na Fuerteventurę:

 

 

 

Port w Playa Blanca:

 

 

 Na promie podczas rejsu na Fuerteventurę:

 

  

 

 

 

Na białych wydmach na Fuerteventurze:

 

 

 

 

Plaża Sotavento na Fuerteventurze:

 

 

 Na lotnisku na Lanzarote:

 

 

Widok z samolotu:

 

 

DATA PODRÓŻY: 10-19.09.2011

 

 


oceń
7
2

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

O moim bloogu

Na blogu będę opisywać moje zagraniczne podróże. Znajdziecie tutaj wiele zdjęć, a także informacje dotyczące miejsc noclegowych i lotów. Jeśli wybieracie się do któregoś z opisanych przeze mnie miejsc...

więcej...

Na blogu będę opisywać moje zagraniczne podróże. Znajdziecie tutaj wiele zdjęć, a także informacje dotyczące miejsc noclegowych i lotów. Jeśli wybieracie się do któregoś z opisanych przeze mnie miejsc, zawsze chętnie służę pomocą:)

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 45779
Wpisy
  • liczba: 18
  • komentarze: 27

Lubię to