Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 906 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Marrakesz - Maroko 2013

sobota, 18 kwietnia 2015 17:01

 

18 maja po śniadaniu opuściliśmy hotel w Agadirze. Oczywiście ze złapaniem taksówki nie było problemu. Gdy tylko pojawiliśmy się z walizkami przed hotelem, taksówki zaczęły wyrastać jak spod ziemi. Ustaliliśmy, że na przejazd z hotelu na dworzec autobusowy przeznaczymy 20 MAD. Udało nam się wytargować taką cenę z trzecim czy czwartym taksówkarzem. Gdy tylko wysiedliśmy z taksówki przed dworcem, od razu pojawił się naganiacz i zaprowadził nas do kasy biletowej przewoźnika Itur. Zaproponowano nam przejazd z Agadiru do Marrakeszu za 70 MAD od osoby. Nie zgodziliśmy się od razu, poszliśmy popytać w innych okienkach, ale nigdzie nie znaleźliśmy niższej ceny (u znanego przewoźnika CTM trasa ta kosztuje 100 MAD). Wróciliśmy, więc i zgodziliśmy się na te 70 MAD. Autobus wyruszył o 9.30. Podróż z jedną półgodzinną przerwą trwała ok. 4 godzin.

 

Hotel w Marakeszu zarezerwowałam przez Internet. Wahałam się między dwoma hotelami – hotelem Ali przy Jemaa El Fna (głównym placu Marrakeszu) i luksusowym 4*,ale oddalonym od placu o ok. 3 km. Oba były w tej samej cenie. Ostatecznie zdecydowałam się na ten pierwszy, jednak całą drogę z Agadiru do Marrakeszu zastanawiałam się czy to dobry wybór. Wszystkie wątpliwości minęły gdy na własne oczy zobaczyłam lokalizację hotelu i weszłam do pokoju. Był tak przytulny i ładny. A gdy wyszłam na balkon to już w ogóle byłam w niebie. Jemaa El Fna na wyciągnięcie ręki! Nie tylko pokój – cały hotel Ali zrobił na mnie dobre wrażenie. Ładne patio wewnątrz i taras na dachu, z którego można było podziwiać panoramę Marrakeszu. Za 3 noclegi w pokoju trzyosobowym + śniadania zapłaciliśmy 135 €.

 

Resztę pierwszego dnia pobytu spędziliśmy spacerując po medinie i soukach. To niesamowite jak w tych wąskich uliczkach wśród tłumów ludzi przejeżdżają szaleni kierowcy motorków, ba, nawet konie się tam pojawiają. Stale słychać dźwięk klaksonów, nie wiadomo, czy patrzyć przed siebie, za siebie czy na stoiska z towarami. Na szczęście są też uliczki, w które wstęp mają tylko piesi. Mimo opinii wszystkich, jak to łatwo się zgubić, wcale nie jest tak łatwo. My nie zgubiliśmy się ani razu, a chodziliśmy po całym souku.

 

Czas podsumować nasze zakupy.

Na souku w Agadirze:

 

Olejek arganowy – 20 MAD

Torebka ze skóry – 120 MAD (po długim targowaniu)

Japonki – 60 MAD

 

 

Na souku w Marrakeszu:

Balerinki ze skóry – 100 MAD

Portfel ze skóry  – 90 MAD

 

i żałuję, że nie kupiłam dużo więcej, bo gdy teraz wchodzę do sklepu w Polsce i widzę balerinki z eko-skóry za 70 zł to aż głowa boli.

 

Drugiego dnia zwiedzaliśmy miasto. Udaliśmy się do Pałacu Bahia. Wstęp kosztuje 10 MAD od osoby. Można zwiedzać dziedzińce i komnaty pałacu oraz zobaczyć cudne drzewka pomarańczowe w ogrodzie. Widzieliśmy też Pałac Badi, ale nie wchodziliśmy do środka. Popołudniu postanowiliśmy pojechać do Ogrodu Majorelle (wstęp kosztuje 50 MAD). Umówiliśmy się z taksówkarzem na 30 MAD w jedną stronę, godzinę na zwiedzanie ogrodu i 30 MAD w drugą. W ogrodzie znajduje się bujna roślinność i muzeum mieszczące się w niebiesko-żółtym  domku. Panuje tutaj cisza, spokój i przyjemny chłód. Można odpocząć od zgiełku miasta. Po powrocie do centrum Marrakeszu taksówkarz z niewiadomych powodów zażądał nie 60 MAD, a 100 MAD! Jednak po naszym ataku słownym ucichł, a my wysiedliśmy nie dopłacając ani dirhama. Wieczór po raz kolejny minął nam na spacerowaniu po placu Jemaa El Fna i po soukach.

 

20 maja pojechaliśmy na wycieczkę do Ajt Bin Haddu i Warzazat. Kupiliśmy ją w biurze podróży w Marrakeszu za 28 €. O 7 rano przed hotelem czekał nas bus, po drodze zabraliśmy jeszcze osoby z innych hoteli i pojechaliśmy na miejsce zbiórki. Tam zostaliśmy podzieleni na grupy: pierwsza grupa – osoby które kupiły wycieczkę bez noclegu (czyli my), druga – z jednym noclegiem, trzecia – z dwoma noclegami. Następnie każdej grupie został przydzielony bus.  Z nami jechały jeszcze dwie osoby z Holandii. Droga do Ajt Bin Haddu jest strasznie kręta. Przez 3 godziny jazdy przez Góry Atlas nie ma chyba 10 m prostej drogi, wiecznie zakręty i to nad przepaściami. Nie polecam osobom o słabych nerwach lub cierpiącym na chorobę lokomocyjną. Widoki za to były niesamowite. Kierowca wiele razy się zatrzymywał na, jak to nazywał, break-photo.  A faktycznie było co fotografować.  Domki w górach to lepianki z gliny, kobiety piorące w rzece i rozkładające pranie na kamieniach, rodziny jadące na osiołkach - absolutnie niespotykane widoki w Europie. Po kilku godzinach  i tysiącach zakrętów wjechaliśmy na wysokość 2260 m n.p.m. czyli przełęcz Tizi n Tichka. Teraz z góry mogliśmy podziwiać serpentyny, którymi jechaliśmy. Następnym  przystankiem było miejsce, gdzie stał mężczyzna z wielbłądami. Za drobną opłatą można było zrobić sobie z nimi zdjęcie, a za trochę większą (30 MAD) wsiąść na wielbłąda i nawet udać się w krótką przejażdżkę. Ja oczywiście skorzystałam. Po break-photo z wielbłądami pojechaliśmy już prosto do Ajt Bin Haddu. Tutaj znów spotkaliśmy się z osobami ze wszystkich busów. Ajt Bin Haddu jest to przepiękna osada położona na zboczu wzgórza. Kręcone tutaj było wiele filmów, m.in. Klejnot Nilu, Gladiator, Aleksander. Trafiliśmy na świetnego przewodnika, nie spieszył się, dawał nam czas na zdjęcie, robił minutowe przerwy w cieniu (było ok. 40 stopni!), a po za tym był mega sympatyczny i wyraźnie mówił po angielsku. Po zwiedzaniu była godzinna przerwa na lunch, ale nie było przymusu, każdy mógł iść gdzie chciał.  Potem znów wsiedliśmy do naszego busa i pojechaliśmy zwiedzać Warzazat. Ostatnim miejscem na break-photo było studio filmowe w Warzazat. Następnie udaliśmy się w podróż powrotną do Marrakeszu. Droga powrotna nie wydawała się już taka straszna. Zarówno my, jak i para Holendrów siedzieliśmy spokojnie i już bez emocji podziwialiśmy widoki za oknem. Jednak nie obyło się bez małego incydentu. Na jednym z tysięcy zakrętów nasz bus obtarł się z autobusem jadącym z naprzeciwka i w ten oto sposób zostaliśmy pozbawieni bocznego lusterka. Kierowca jednak szybko temu zaradził, wyjął zapasowe lusterko, przymocował i mogliśmy jechać dalej. Cała wycieczka choć męcząca, bo trwała 13 godzin, bardzo mi się podobała.

 

21 maja o 6 rano udaliśmy się na lotnisko. Zapłaciliśmy taksówkarzowi 70 MAD, pewnie można było jeszcze tę cenę obniżyć, ale po co skoro i tak musielibyśmy te pieniądze wydać na lotnisku, bo dirhamów nie wolno wywozić z Maroka. Samolot wystartował planowo o 7.55. W Bergamo wylądowaliśmy przed 12. Następny samolot do Poznania mieliśmy o 15.20. Czas na lotnisku, jak i w samolocie, tym razem minął błyskawicznie i o 17 byliśmy już w Polsce.

 

Marrakesz  jakże różni się od europejskich miast. Tysiące osób na placu, a wśród nich szalejące motorki, taksówki, dorożki, wozy zaprzężone w osiołki, panowie z taczkami. Istne szaleństwo! Ale tego właśnie oczekiwałam. Kocham miasta, które tętnią życiem 24 godziny na dobę, głośne i zwariowane, więc jak mogłabym nie zakochać się w Marrakeszu?! Choć zazwyczaj staram się nie wracać dwa razy w to samo miejsce, do Marrakeszu chcę polecieć jeszcze raz.

 

(1 MAD = ok. 40 groszy)

 

 

Pokój w hotelu Ali:

Maroko, 18.05.2013

 

 

Na tarasie na dachu hotelu - widok na Jemaa El Fna. Czy można sobie wymarzyć hotel w Marakeszu w lepszym miejscu?:

Maroko, 18.05.2013

 

 

Patio w hotelu:

Maroko, 20.05.2013

 

Maroko, 19.05.2013 

 

 

Na naszym balkonie:

Maroko, 18.05.2013

 

 

Meczet Kutubijja:

Maroko, 19.05.2013

 

 

Maroko, 19.05.2013 

 

 

 Drzewko pomarańczowe przed Pałacem Bahia:

Maroko, 19.05.2013

 

 

Na dziedzińcu Pałacu Bahia:

Maroko, 19.05.2013

 

 

Pałac Bahia:

Maroko, 19.05.2013

 

Maroko, 19.05.2013

 

 

Souk w Marrakeszu:

Maroko, 19.05.2013

 

Maroko, 19.05.2013

 

 

Ogród Majorelle:

Maroko, 19.05.2013

 

Maroko, 19.05.2013

 

Maroko, 19.05.2013

 

Maroko, 19.05.2013

 

 

Domy w Górach Atlas:

Maroko, 20.05.2013

 

 

 

Berberyjskie kobiety:

Maroko, 20.05.2013

 

 

Drogi - serpentyny na przełęczy Tizi n Tichka:

Maroko, 20.05.2013

 

 

W Górach Atlas, na wysokości 2260 m n.p.m.:

Maroko, 20.05.2013

 

 

W Górach Atlas:

Maroko, 20.05.2013

 

 

Na wielbłądzie:

Maroko, 20.05.2013

 

Maroko, 20.05.2013

 

 

Ajt Bin Haddu:

Maroko, 20.05.2013

 

Maroko, 20.05.2013

 

Maroko, 20.05.2013

 

Maroko, 20.05.2013

 

Maroko, 20.05.2013

 

 

Warzazat (Ouarzazate):

Maroko, 20.05.2013

 

 

Studio filmowe w Warzazat:

Maroko, 20.05.2013

 

 

Olejek arganowy:

Maroko

 

 

DATA PODRÓŻY: 18-21.05.2013

 

 


oceń
13
6

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

O moim bloogu

Na blogu będę opisywać moje zagraniczne podróże. Znajdziecie tutaj wiele zdjęć, a także informacje dotyczące miejsc noclegowych i lotów. Jeśli wybieracie się do któregoś z opisanych przeze mnie miejsc...

więcej...

Na blogu będę opisywać moje zagraniczne podróże. Znajdziecie tutaj wiele zdjęć, a także informacje dotyczące miejsc noclegowych i lotów. Jeśli wybieracie się do któregoś z opisanych przeze mnie miejsc, zawsze chętnie służę pomocą:)

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 47212
Wpisy
  • liczba: 18
  • komentarze: 28

Lubię to